Cud eucharystyczny · Meksyk
Tixtla
21 października 2006
Fot. Catedrales e Iglesias, CC BY 2.0, Wikimedia Commons
Podczas Komunii w parafii św. Marcina z Tours w Tixtli z konsekrowanej Hostii zaczęła wypływać czerwonawa substancja. Badania wykazały ludzką krew grupy AB i tkankę mięśnia sercowego.
W październiku 2006 roku proboszcz parafii św. Marcina z Tours w Tixtli, ks. Leopoldo Roque, zaprosił ks. Raymunda Reynę Estebana, by poprowadził dla parafian rekolekcje. Dnia 21 października, gdy ks. Leopoldo wraz z drugim kapłanem udzielali Komunii Świętej, pomagająca im siostra zakonna, stojąca po lewej stronie ks. Raymunda, zwróciła się ku niemu z cyborium. Miała łzy w oczach, co od razu przykuło uwagę kapłana: z Hostii, którą wzięła, by podać ją jednej z parafianek, zaczęła wypływać czerwonawa substancja.
Biskup diecezji Chilpancingo-Chilapa, Alejo Zavala Castro, powołał komisję teologiczną i naukową, a w październiku 2007 roku poprosił dr. Ricarda Castañóna Gómeza o pokierowanie programem badań. Wybór nie był przypadkowy: w latach 1999–2006 naukowiec ten badał dwie krwawiące Hostie z parafii Santa María w Buenos Aires.
Badania prowadzono od października 2009 do października 2012 roku. Wyniki przedstawiono 25 maja 2013 roku na międzynarodowym sympozjum, które diecezja zwołała z okazji Roku Wiary; wzięły w nim udział setki osób z czterech kontynentów. Stwierdzono, że czerwonawa substancja jest krwią zawierającą hemoglobinę i ludzkie DNA, grupy AB – takiej samej, jaką wykazano w Lanciano i na Całunie Turyńskim. Dwie niezależne ekspertyzy sądowe, wykonane różnymi metodami, wykazały, że krew wydostała się z wnętrza Hostii, podobnie jak wypływa z rany; gdyby ktoś nalał ją z zewnątrz, rozeszłaby się po wszystkich kanalikach opłatka. Cyfrowe badanie mikroskopowe w świetle ultrafioletowym i silnym świetle białym pokazało w 2010 roku, że pod warstwą krwi zakrzepłej jeszcze w październiku 2006 roku w głębi Hostii wciąż znajduje się krew świeża – czego nie dałoby się wyjaśnić, gdyby nałożono ją z zewnątrz.
Znaleziono również nienaruszone białe i czerwone krwinki oraz aktywne makrofagi pochłaniające tłuszcze. Tkanka nosiła ślady uszkodzenia, a zarazem procesów naprawczych, typowych dla żywego organizmu. Histopatolog prof. John Compagno wykrył w próbkach komórki mezenchymalne i krwinki; ostateczne potwierdzenie, że chodzi o mięsień serca, przyniosły dopiero dalsze badania immunohistochemiczne, zakończone dwa lata później. Prof. Carlos Parellada z Uniwersytetu Francisco Marroquín w Gwatemali wskazał na zdjęciach próbek podłużne, rozgałęziające się włókna, charakterystyczne dla poprzecznie prążkowanego mięśnia sercowego. Badacze podkreślali, że żywa tkanka serca obumiera zwykle po około 48 godzinach, tymczasem tu do chwili uzyskania wyników minęły trzy miesiące. Boliwijskie laboratorium genetyczne Gene Ex potwierdziło grupę krwi AB. Mimo wykrycia ludzkiego DNA nie udało się ustalić profilu genetycznego – podobnie jak w innych badanych przypadkach krwawiących Hostii.
Na podstawie wyników badań i wniosków komisji teologicznej bp Alejo Zavala Castro ogłosił 12 października, że wydarzenie nie ma naturalnego wyjaśnienia, nie ma też źródła paranormalnego ani nie jest dziełem Złego.
Opracowanie na podstawie planszy wystawy „Cuda eucharystyczne na świecie” św. Carla Acutisa (plansze © Edizioni San Clemente). Pełna wystawa: miracolieucaristici.org.